O nawrotach do przyjaciela

Dla niewtajemniczonych krótka definicja nawrotu (moja i robocza).

Nawrót w uzależnieniu jest wtedy, gdy osoba, która przynajmniej 6 miesięcy nie używała środka zmieniającego świadomość i zdążyła zmienić sposób myślenia o sobie i świecie oraz zdała sobie sprawę ze swojej choroby, zaczyna wracać do starych nawyków, zachowań, sposobu myślenia a na końcu wraca do używania. To jest tak: (sytuacja autentyczna) pacjent pozostający w terapii od roku pokazowo trzeźwiejący, krytyczny i uważny, chodzący na mityngi AA przychodzi i mówi: „Wiesz co, po przemyśleniu wszystkiego doszedłem do wniosku, że wszyscy się mylimy – teraz juz wiem: nie jestem alkoholikiem”. Okazuje się, że wcześniej na skutek róznych wydarzeń życiowych, zaniedbań, stresu, euforii zaczyna się zmieniać myślenie. Taki człowiek myśli sobie: nic się nie stanie jak pójdę do ulubionego baru na oranżadę, będę polewał na imprezie bo nic mi już to nie robi, mogę już teraz wypić jedno piwo, bo przecież tyle nie piłem – kontrola na pewno wróciła itp. itd. 

Nie każdy nawrót kończy się powrotem do picia czy brania. Jeśli człowiek ma wokoło pomocne dusze i zobaczy w przebłysku świadomości co się dzieje jest w stanie zatrzymać ten proces. Nawrót zaczyna się wiele tygodni wcześniej niż samo zapicie czy zaćpanie. To jest już zawsze finał.

***

W nawrocie często pojawia się myśł: mnie się nie uda, pewnie należę do tych straconych, którzy nie wytrzeźwieją. Ta myśl pojawia się w ogóle u ludzi uzależnionych jak mantra. To psychologiczne mechanizmy uzależnienia nie chcą wypuścić danej osoby na wolność.

Bo szansę ma każdy, mój Przyjacielu. Nie wiem czy kiedykolwiek przeczytasz tę notkę, ale wiedz, że to od Ciebie zależy czy będziesz dalej pił czy nie. Mam pewnego byłego pacjenta, który teraz nie pije 8 lat. Po moim mężu jest drugą osobą, której ufam bezgranicznie i która nigdy mnie nie zawiodła. Ale początki naszej znajomości były trudne.  Chodził na terapię i pił, znęcał się nade mną na grupie, sprawdzał, chwytał za słówka, udawadniał, że się nie znam. A ja miałam ochotę go udusić. Teraz powierzyłabym mu swoje życie. I ten to mój przyjaciel na pytanie piczątkujących; „Co robić żeby nie pić?” odpowiada „Nie pić!”.

Mój Drogi, ta nieprzebyta trudność jest tylko w Twojej głowie. Możesz przestać i żyć długo i szczęśliwie. Jesteś zbyt ważny, zbyt cenny, zbyt mądry abyś miał nie wykorzystywać wszystkich swoich możliwości. Nie zawsze pierwsza terapia przynosi skutki, czasem trzeba trzeciej, piątej… Ale ja chcę żebyś był szczęśliwy, a jest na to szansa. Najpierw zaprzestanie picia, powrót do równowagi emocjonalnej, w dalszej perspektywie poradzenie sobie z życiem w dysfunkcjonalnej rodzinie i z własnymi kompleksami. Nie lubisz mnie, wiem. Drażnię Cię swoim podejściem i dlatego, że przypominam Ci o Twoich problemach. Ta wrogość jest naturalna, szukanie błędów i potknięć też. Nie musisz tego szukać. Nie jestem nieomylna. Ale jesteś dla mnie ważny, bardzo Cię lubię, doceniam wszystkie Twoje talenty (a masz ich wiele) i bardzo chcę abyś trzeźwiał i pogodził się ze światem, przeszłością i sobą.

Twoja przyjaciółka:

Missjonash

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s