Portrety: Adam

Adam jest moją największą porażką jako terapeuty i jako człowieka. A właściwie nie Adam tylko to co się z nim stało – jego losy.

***

Adam tak jak jego poprzednicy z innych portretów ma inne imię. Należy do grupy młodzieży słuchającej reggae. Ma wielką szopę dredów i jest śliczny. Skończył 18 lat. Chodził do LO, ale został z niego później wyrzucony. Przywiozła go do mnie mama, która była u kresu wytrzymałości. Nie uczył się, wagarował, wychodził w nocy, nie odbierał telefonów itp. Czarę goryczy przelało okradanie młodszego brata. Potrafił wywęszyć każde pieniądze, wcześniej okradał też mamę, ale ona milczała. Przyszli do mnie w momencie kiedy Adam dostał ultimatum od dyrektorki szkoły: albo pozalicza przedmioty (6) i zacznie chodzić do szkoły albo go wyrzucą.

Ne od razu zrozumiałam co się w tej rodzinie dzieje. Rozbijałam się o solidarne i wypowiadane półgębkiem „wszystko jest ok”. Pierwsza sypnęła mama. Pierwsze co powiedziała to, że mąż od ponad roku nie rozmawia z synem. pewnego dnia powiedział:  „Nie ma, cię, nie istniejesz dla mnie”. I tego się trzymał. Nie zauważył syna ani się do niego nie odezwał od 15 miesięcy. Jak myślicie jakie przestępstwo popełnił Adam? Cóż mógł zrobić takiego, że ojciec potraktował go gorzej niż bandytę i śmiecia? Otóż Adam nie zdał z klasy do klasy. Znacznie później dowiedziałam się dlaczego. Adam był niewidzialnym dzieckiem w rodzinie alkoholowej. Ojciec jest alkoholikiem i daje w domu ostrego czadu. Chłopak od zawsze uciekał do swojego pokoju i w swój świat. Gdy nie zdał i ojciec go odrzucił zaczął do tego palić trawę – gdy się spotkaliśmy palił codziennie po kilka razy. Ojciec zresztą odrzucił go już w ciąży. Od zawsze to Adam był dla niego powodem klęski i zrujnowanego życia. Szanowny tatuś musiał rzucić studia i zacząć zarabiać na dziewczynę i dziecko, które poczęło się przypadkowo. Nigdy tego Adamowi nie zapomniał.

Ja zaś nigdy nie zapomnę momentu kiedy chłopak zaczął płakać i wyrzucać z siebie wszystkie złe myśli na swój temat. Skoro dla ojca jest nikim to musi być NIKIM. Terapia się nie powiodła mimo nawiązania jako takiego kontaktu. Nie umiałam mu pokazać, że istnieje inne życie. Za wcześnie, za mało strat. Przez opary marihuany i tak bym się nie przebiła. Nie potrafił utrzymać abstynencji. Ośrodek terapeutyczny odrzucił kategorycznie. Nie zdał tych 6 przedmiotów, wagarował dalej, usunęli go ze szkoły. Ojciec natychmiast wystawił mu rzeczy na wycieraczkę odzywając się wreszcie: „Won!”. I poszedł… Nie wiem gdzie jest i czy nadal w ogóle jest. Bardzo często o nim myślę. O nim i o jego udręczonej i bezradnej matce. Ona też nie chciała pomocy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s