Kij i marchewka

Dużo ludzi myśli, że załatwi wszystko kijem, że wystarczy zastraszyć rozmówcę czy oponenta, aby uzyskać to co się chce. Myślę, że sama siła nie wystarczy. Nawet jeśli uzyskamy to co chcemy, to czy ta druga strona jest gotowa do współpracy na przyszłość? Raczej albo będzie nas unikać, albo zemści się w przyszłości na miarę swoich możliwości. Często użycie kija ma zastosowanie jednorazowe.

Szeroko rozumiana marchewka jest potrzebna na co dzień. Ludzie rozkwitają gdy słyszą dobre, wspierające słowo zarówno w pracy jak i w związku (partnerskim czy rodzinnym). Często zauważam, że szefowie potrafią posługiwać się tylko kijem. Zawsze są zdolni do wskazania braków, wytknięcia błędów czy karania zaniedbań, ale gdy człowiek pracuje dobrze i sumiennie milczą. Zupełnie tego nie rozumiem. Przecież wzmocnienie mocnych stron i pogratulowanie dobrze wykonanej pracy często przyniesie efekt 100 razy większy niż stałe połajanki. Tak samo w przypadku dzieci. Łatwiej dostrzegamy błędy, nieposłuszeństwo czy ogólnie rozumianą „niegrzeczność” niż dobre zachowanie, bycie pomocnym itp. I niestety to samo dotyczy związków między dwojgiem dorosłych ludzi. Ile razu już słyszałam, że po co prawić komuś komplementy, chwalić dobrą zupę, doceniać starania i wysiłki. Po pierwsze lepiej kogoś „nie psuć”, po drugie to takie amerykańskie psychologiczne bzdury (konieczność mówienia partnerowi miłych rzeczy), po trzecie przecież i tak ta osoba wie, że gotuje dobrze…

A stały brak docenienia wysiłków może zakończyć się (i często się kończy) stratą dobrego pracownika, nieodwracalnym zaprzepaszczeniem relacji rodzic – nastolatek lub zdradą lub / i rozwodem. Coraz częściej dociera do mnie, że notoryczny brak docenienia męskości lub kobiecości swojego partnera, brak komplementów na temat wyglądu, cech charakteru i dokonań, brak dobrych, ciepłych słów może tak wygłodzić, że gdy przyjdzie pokusa (inna osoba potrafiąca pięknie dowartościować) trudno się oprzeć romansowi. I czasami nie wystarczy powiedzieć partnerowi o swoich oczekiwaniach i potrzebach, aby to otrzymać. Mężczyźni nagminnie mówią, że nie będą gadać bzdurnych komplementów, bo to psychologiczny bełkot i nie daje się ich przekonać co mogą stracić zarówno w relacji z partnerką jak i dzieckiem…

A jak jest z kijem i marchewką w polityce? Marchewkami jesteśmy zasypywani przed wyborami przez wszystkich i przez opozycję podczas kadencji sejmu, rządu, prezydenta. Tak więc wyborca pławi się w w obietnicach tylko, że najczęściej to tylko obietnice. A kij? Kijem umiejętnie posługują się wszystkie obozy polityczne: jak nas nie wybierzecie to tamci was zniszczą. Platforma Obywatelska straszy PiS’em, Prawo i Sprawiedliwość straszy bardzo różnymi rzeczami, ONR straszy lewaków, „pedałów” i liberałów, Kościół straszy Palikotem, Palikot – Kościołem… Najgorsze, że czasem dokonujemy wyborów nie w zgodzie z sumieniem, poglądami i uczuciami, tylko aby uniknąć hipotetycznego kija…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s