Oświadczenia zamiast zaświadczeń

Ustawa z 25 marca 2011 r. o ograniczania barier administracyjnych dla obywateli i przedsiębiorców (Dz.U. 2011 nr 106 poz. 622), która weszła w życie dnia 1 lipca 2011 miała ułatwić życie obywatelom i przedsiębiorcom. Mieliśmy się pławić w luksusie przedstawiania oświadczeń. (Na marginesie polecam lekturę ustawy, bo można się na nią powoływać i ułatwiać sobie życie w różnych sytuacjach).

Ustawa ujmuje to tak:

„Art. 220. § 1.  Organ administracji publicznej nie może żądać zaświadczenia ani oświadczenia na potwierdzenie faktów lub stanu prawnego, jeżeli:

1) znane są one organowi z urzędu,

2)  możliwe są do ustalenia przez organ na podstawie:

a)  posiadanych przez niego ewidencji, rejestrów lub innych danych,

b)  rejestrów publicznych posiadanych przez inne podmioty publiczne, do których organ ma dostęp w drodze elektronicznej na zasadach określonych w przepisach ustawy z dnia 17 lutego 2005 r. o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne,

c)  wymiany informacji z innym podmiotem publicznym na zasadach określonych w przepisach o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne,

d)  przedstawionych przez zainteresowanego do wglądu dokumentów urzędowych (dowodu osobistego, dowodów rejestracyjnych i innych).

§ 2.  Organ administracji publicznej żądający od strony lub innego uczestnika postępowania zaświadczenia albo oświadczenia na potwierdzenie faktów lub stanu prawnego jest obowiązany wskazać przepis prawa wymagający urzędowego potwierdzenia tych faktów lub stanu prawnego w drodze zaświadczenia albo oświadczenia.”.

A jak jest w praktyce?

Właśnie przekonałam się na własnej skórze, że w zależności od miasta czy gminy wszystko jest zależne od praktyki urzędników. Zażądano ode mnie w pewnym urzędzie stosu zaświadczeń i gdy zaprotestowałam i zaproponowałam złożenie oświadczeń (gdy okazało się, że brakuje następnego stosu dokumentów). Pani urzędniczka spytała: „ale dlaczego?”, a ja no to: „ponieważ w przypadku poświadczenia nieprawdy własnym podpisem grozi mi kara pozbawienia wolności do lat 5″. Pani zmierzyła mnie zdumionym wzrokiem i powiedziała:”no tak, pani to wie, bo pani jest pracownikiem socjalnym (miała przed sobą zaświadczenia z moich wszystkich prac), ale inni tego nie wiedzą i kłamią, więc bierzemy na wszystko zaświadczenia„. Aha kontakt m.in. z urzędem, który miał wystawić zaświadczenie pani ma codziennie i sama może ustalić sobie co jej trzeba. Kropka.

Pani domagała się także ode mnie zaświadczenia z Urzędu Miasta o zawieszeniu działalności gospodarczej i nie chciała słuchać o żadnym CEIDG i o tym, że powinna sobie sama to wydrukować z rzeczonej Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej.  Na marginesie chyba ani jeden urząd w Cieszynie (po ponad roku jej funkcjonowania) nie przyjął do wiadomości, że nie ma już zaświadczeń z GUS o nadaniu numeru REGON i wpisuje się teraz nadany REGON bezpośrednio do CEIDG oraz, że Urząd Miasta nie wydaje żadnych zaświadczeń o działalności gospodarczej, bo wszystko jest dostępne dla każdego kto posiada dostęp do internetu…

To chyba nie prawo jest wadliwe tylko my tępi… (w każdym razie w tym przypadku).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s